Polska, jeśli ma być nowoczesnym państwem, które będzie śmiało kroczyć drogą postępu cywilizacyjnego, musi uruchomić wszelkie pokłady energii i siły drzemiącej w naszym społeczeństwie. Powinna się także poddać procesowi głębokiej modernizacji, mającej na celu usprawnienie funkcjonowania jej organów oraz zniesienie barier hamujących rozwój narodu polskiego. Jednak „postępem” nie możemy nazwać tego, co głoszą dzisiejsi „modernizatorzy” z koalicji PO-PSL, którzy postawili sobie za cel demontaż fundamentów naszego państwa oraz zdeprawowanie polskiego społeczeństwa. Fałszywi prorocy „postępu” realizując postulat, który głosi, że w Polsce potrzeba „mniej państwa w państwie” oraz szerząc rozkład moralny, niszczą podstawy naszej państwowości, a dokonują tego w imię realizacji urojonych wizji Stanów Zjednoczonych Europy. O tym, że jest to trend bardzo niebezpieczny, świadczy fakt zajmowania przez tych ludzi najwyższych stanowisk w aparacie państwowym, co umożliwia im skuteczną realizację ich szkodliwych (anty)koncepcji. Dlatego zadaniem obozu patriotycznego jest zahamowanie niebezpiecznych procesów rozkładowych i wzmocnienie tych wszystkich aspektów naszego życia państwowego i społecznego, które mają decydujący wpływ na przyszłość narodu i państwa polskiego.
Z wielu czynników, które wpływają w znaczący sposób na kondycję i rozwój każdego współczesnego państwa, szczególną uwagę należy zwrócić na powszechny dostęp do edukacji i opieki medycznej. W mojej opinii, wymienione zagadnienia stanowią bardzo ważne filary, na których opiera się gmach nowoczesnej państwowości. Sprawna realizacja zadań z zakresu tych dziedzin jest podstawowym warunkiem istnienia i prawidłowego funkcjonowania struktur państwowych. Natomiast niewydolność aparatu administracyjnego, który nie może sobie poradzić z tymi zadaniami, jest ewidentną oznaką postępującego rozkładu systemowego. W takim stanie można już tylko oczekiwać na przysłowiowy „cios łaski”, aby zejść ze wstydem z areny zmagań dziejowych, na której nie ma miejsca dla miernot i nieudaczników.
Silne i sprawne państwo można zbudować tylko w oparciu o dobrze wyedukowane i zdrowe społeczeństwo, które jest w stanie prawidłowo rozwijać się i brać czynny udział w procesie rozwoju cywilizacyjnego ludzkości. Jest to mocno zauważalne w obecnych czasach, których oblicze kształtuje szybki postęp technologiczny i rosnące w gwałtownym tempie znaczenie nowych uczestników tego wyścigu – „azjatyckich tygrysów”, dążących do zmarginalizowania społeczeństw zachodnich, które dotychczas wiodły prym w świecie. Polacy nie mogą bagatelizować tych faktów, bowiem ich lekceważenie może doprowadzić do zapchnięcia naszego narodu na margines ludzkości i przekształcenia go w rodzaj kulturowego skansenu.
Przyszłością narodu i państwa polskiego jest nasza młodzież. Dlatego od jakości jej wychowania i wykształcenia zależy to, czy sprostamy wyzwaniom cywilizacyjnym. Państwo musi więc zadbać o wysoki poziom jej kształcenia oraz zapewnić młodym Polakom bezpłatny i nieograniczony dostęp do powszechnego szkolnictwa na wszystkich poziomach edukacji. Programy edukacyjne trzeba dostosować do aktualnych potrzeb społecznych oraz wyeliminować z nich wszelkie szkodliwe i demoralizujące treści. W kształceniu młodzieży powinniśmy położyć szczególny nacisk na dobre przyswojenie niezbędnej wiedzy ogólnej i umiejętności potrzebnych w dzisiejszym życiu oraz na nauczanie narodowej historii, literatury i ojczystego języka, a nie na wpajanie kosmopolitycznej propagandy szerzonej przez środowiska liberalne i lewackie. Młode pokolenia Polaków powinny być od najmłodszych lat wychowywane w duchu patriotyzmu i miłości do Ojczyzny oraz uczone szacunku dla dokonań i tradycji naszego narodu. Wszelkie reformy muszą zmierzać do podniesienia poziomu nauczania w polskich szkołach oraz podwyższenia prestiżu i standardu pracy nauczycieli, którzy są przecież fundamentem naszego systemu oświaty. Należy również powstrzymać barbarzyński proceder likwidacji szkół publicznych, który dokonuje się pod pretekstem braku środków finansowych i występującego niżu demograficznego. Masowe zamykanie placówek oświatowych, szczególnie w małych miejscowościach, w których są one często jedynymi ośrodkami kultury, ogranicza dostęp młodzieży do systemu szkolnictwa oraz powoduje ich upadek cywilizacyjny. Edukacja polskiej młodzieży musi się stać jednym z podstawowych priorytetów władz państwowych, na którym nie wolno oszczędzać, bowiem jest to najlepsza inwestycja, która w przyszłości przyniesie nam ogromne korzyści. Młodzi Polacy, dobrze wykształceni i wychowani, którym łatwiej będzie znaleźć pracę w Polsce, będą rzadziej decydować się na emigrację zarobkową i czynnie włączą się w proces modernizacji kraju, co z pewnością będzie miało wpływ na poprawę naszej sytuacji społeczno-gospodarczej, ponieważ drogą do rozwiązania polskich problemów nie jest bierność lub ucieczka, ale aktywność i odpowiedzialność za losy Ojczyzny.
Kolejnym czynnikiem, który zdecyduje o naszej przyszłości, jest dbałość państwa o zdrowie Polaków, bowiem zdrowe społeczeństwo, to również silne i zdolne do podejmowania wyzwań cywilizacyjnych państwo. Stwarza to oczywiście potrzebę stałej troski o odpowiedni poziom opieki medycznej i swobodny dostęp do lecznictwa dla wszystkich potrzebujących pomocy. Dlatego nie można się zgodzić na to, aby korzystanie z usług lekarza czy pielęgniarki ograniczone było zasobnością portfela. Jednym z podstawowych obowiązków państwa jest dbanie o zapewnienie ochrony zdrowia i życia swoich obywateli. Poza tym, powszechny dostęp do usług leczniczych nie jest jakąś szczególną łaską czy przywilejem, ale jest prawem, sfinansowanym latami płaconych składek. W cywilizowanym kraju niedopuszczalną praktyką jest likwidowanie szpitali i ośrodków zdrowia, często jedynych takich placówek w promieniu wielu kilometrów, co pozbawia dużą liczbę pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej. Nie można tłumaczyć takich poczynań wyłącznie ich nierentownością, a służby zdrowia nie powinno się traktować w kategoriach rynkowych, ponieważ zdrowie i życie pacjentów nie jest towarem, ale wartością bezcenną. Bardzo dotkliwą kwestią są również rosnące ceny lekarstw, co w procesie leczenia ma niebagatelne znaczenie, ponieważ wielu pacjentów po wizycie u lekarza, z braku pieniędzy rezygnuje z zakupu przepisanych leków, wydłużając tym samym lub uniemożliwiając całkowite wyleczenie się. W związku z tym, aby polepszyć dostępność do tańszych leków, należy rozwinąć i zwiększyć ich produkcję w kraju. Prowadzona przez władze polityka zdrowotna musi być dostosowana do realiów życia w polskich warunkach, gdzie większość ludzi znajduje się w trudnej sytuacji materialnej i nie można pozwolić na to, aby byli bezkarnie okradani przez pazerne zagraniczne koncerny farmaceutyczne.
Podsumowując ten krótki wywód, chciałbym odpowiedzieć na nasuwające się pytanie: Dlaczego przy realizacji wspomnianych zadań widzę tak wielką rolę państwa? Odpowiedź jest bardzo prosta i jednoznaczna. O edukację i ochronę zdrowia szerokich rzesz polskiego społeczeństwa nie zadba żaden kapitalista, wiedziony tylko żądzą zysku. W tej materii nie zdziała też cudów „niewidzialna ręka rynku”, która tak naprawdę nie wiadomo do kogo należy i w czyim imieniu działa. Jedyną instytucją powołaną do tego, aby w poczuciu solidaryzmu społecznego dbać o dobro ogółu Polaków, bez rozróżniania ich na biednych i bogatych, jest właśnie państwo polskie z jego instytucjami. Obecnie, co prawda, nie funkcjonują one jak należy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zadbali o podniesienie jakości ich pracy. Państwa przodujące pod względem rozwoju cywilizacyjnego swoją pozycję zbudowały na silnym fundamencie, jakim są ich wykształcone i zdrowe społeczeństwa. Tam nikt z rządzących nie zastanawia się nad zaprzestaniem inwestowania w edukację i ochronę zdrowia obywateli. Dlatego Polska, jeśli ma dogonić w przyszłości najbardziej rozwinięte kraje świata, nie może pozwolić sobie na to, aby w wyniku wieloletnich zaniedbań hodować zastępy analfabetów i ludzi o słabej kondycji zdrowotnej.
Artykuł ukazał się w piśmie „Polski Szaniec”, nr 2/2012, s. 11-12.


